Szkarłatne wieczory
W mojej garści brzęczą pszczoły,
w twoich płucach - woda.
W mojej garści pobladłego poranka,
żałobnym jak żołnierski pies.
Moje dłonie, pełne żwiru,
rozkruszają śniegi z chmur.
Płacz, lament moich żaren,
obsypuję śniegiem twoje ramiona.
Będę leżeć, ty wrócisz,
szkarłatne wieczory tu zagoszczą.
Nieprzyjaciel powróci, wszystko zmieni się,
moja przegrana Litwo, boisz się?
Nawałnice nadeszły po raz trzeci,
pszczoły pospadały z dłoni.
Dzwon miasta pękł i zapłakał,
bracia zniknęli pomiędzy lasami.
Cała noc opłakiwana do lip,
jęczące brzozy,
pogrążone czerwienią krwi,
nasz w połowie pusty dom.
Gdy leżałem, ty nie wróciłeś,
gdzie wieczory są szkarłatne.
Puste drogi, pusty krzyż,
moja przegrana Litwo, boisz się?
And sorry that I still didn't reply to ur comments before but I'm like ttly busy and I'm not here ^^" Today, I just uploaded this XD'
Btw... I made finally account on Skype ^^ It's: viskasbigos
If u wanna talk there, u're welcome :3
I dzięki za mila opinię ;3